|
||||
|
2007-02-25 20:13:00 Żyję Ten blog nie zakończył jeszcze działalności. Co prawda ostatnia notka pojawiła się dość dawno. Upłynęło tyle czasu, że zdążyłem zapomnieć już hasła i musiałem posiłkować się przysłaniem go na maila. Na szczęście administrator nie usunął jeszcze tego adresu więc udało mi się naskrobać te kilka słów. Pozdrawiam skomentuj (0) 2006-06-01 21:57:47 Piłkarska karuzela Jak nie od dziś wiadomo futbol to nieprzewidywalna gra. Ale chyba jeszcze bardziej nieprzewidywalni są piłkarscy kibice. Nie tak dawno byliśmy świadkami jak fani stołecznej Legii z radości po zdobyciu mistrzostwa Polski przez ich zespół zdemolowali własne miasto (sic!). Jeszcze byłbym w stanie ich zrozumieć gdyby zrobili to w Krakowie. Wkońcu to miasto ich odwiecznego rywala, ale niszczyć miejsce gdzie się przebywa na codzień, uczy, pracuje... Jeszcze świeższy przypadek. Wtorkowy mecz z Kolumbią. Biało-czerwoni przegrywają, prezentując bardzo słabą grę. A polski kibic (a właściwie w tym miejscu powinienem napisać śląski (mecz odbył się w Chorzowie)) dopinguje drużyne przeciwnika, jednocześnie gwiżdżąc gdy przy piłce znajdują się gospodarze. W pewnym stopniu jestem w stanie ich zrozumieć. Po pierwsze zapłacili te kilkadziesiąt złotych za bilet i mają prawo wymagać pewnego poziomu widowiska, po wtóre do mundialu zostało kilka dni a wszyscy liczą na w miare przyzwoity wynik. Poza tym Ślask to specyficzne miejsce. Węglowe zagłębie nigdy nie ukrywało swojej odrębności i autonomii w stosunku do reszty kraju. Może więc to też jest jeden z powodów tego zachowania. Jednak trzeba wziąć poprawkę na to, że mecz jest międzynarodowy i nieuniknione są skróty w zagranicznych telewizjach. Jaki wtedy będzie obraz polskiego kibica. Pokazane będą tym bardziej, że w tym oto meczu padła bramka-kuriozum gdzie bramkarz (niestyty kolumbijski) bramkarzowi strzelił gola. I można śmiało powiedzieć, że nasz rodak Tomasz Kuszczak zapisał się w historii światowej piłki. Tylko czy taka sława pomoże mu w dalszej karierze... Mundial tuż tuż, i choć prognozy nie są najlepsze to na pocieszenie można powiedzieć, że zawsze trzy grupowe mecze Polaków mamy gwarantowane, a co za tym idzie i pewną dawkę emocji (miejmy nadzieję pozytywnych). Należy też mieć nadzieje, że pomimo ostatnich wydarzeń i kibice pokażą się z tej lepszej strony. ![]() skomentuj (0) 2006-03-18 23:40:51 "Walka z korupcją"? Wydawałaby się, że gdy nastaną rządy PiSu korupcja w pewnych organizacjach zniknie jak ręką odjął. Nic bardziej mylnego. Nękany ciągłym niedoborem funduszy wraz z grupką znajomych postanowiłem w wakacje podreperować nieco domowy budżet wyjeżdżając do pracy do Wielkiej Brytanii. Upatrzyliśmy sobie program wyjazdu na farmy w UK. Robota może nie rewelacyjna, ale najważniejsze, że organizowana przez sprawdzoną organizacje studencką. Warunek był tylko taki żeby odpowiednio wcześnie złożyć dokumenty (decydowała kolejność zgłoszeń) i żeby nie było zbyt dużo studentów wydziałów rolniczych (odbywali tam praktyki więc byli traktowani priorytetowo). Wszystko było ustalone. Pare minut po 10 (termin rozpoczęcia rekrutacji) ustawiliśmy się w kolejce. Przed nami może góra 20 osoób (farm ok. 150). Jakie było nasze zdziwienie gdy powiedziano nam, że jesteśmy sklasyfikowani dopiero na liście rezerwowej, praktycznie z zerowymi szansami na wyjazd. Do dziś nie odgadnioną zagadką jest, skąd wzięli się ci ludzie na listach podstawowych? skomentuj (7) 2006-03-15 20:47:17 up-to-date Grają dwia łabędzie w statki: - H5 N1 - trafiony-zatopiony :) skomentuj (2) 2006-02-28 19:02:34 Moja babcia moherowa Ten świetny artykuł znalazłem na stronach WP: Moja babcia moherowa global.net.pl 01:38 Taka babcia jest niebezpiecznym narzędziem i potrafi w rodzinną sielankę wprowadzić spore zamieszanie. Kończy kadencję typowej babci, czekającej na wnuków z budyniem i sokiem malinowym. Rozpoczyna karierę babci walczącej. Takiej babci trzeba się bać, gdyż nie jest sama. Ma za sobą tysiące sobie podobnych, jednym słowem całe imperium ojca dyrektora. Babcia Stasia to była nauczycielka. Wymaga posłuszeństwa i całkowitej akceptacji swoich poglądów. Już nie potrafi dyskutować, nawet rozmawiać. Kiedyś jej otwarty umysł szukał ważnych odpowiedzi, dziś już nie chce, czy raczej nie potrafi. .. Babcia wierzy, że zna całą prawdę, że Radio Maryja tę prawdę głosi. To i tylko to jest teraz ważne i zasługuje na akceptację. Rodzinne gestapo Podejrzliwość babci jest męcząca. Czujnym okiem bada rodzinne upodobania prasowe i załamuje ręce jeśli „Nasz Dziennik” nie znajduje się w ich obrębie. „Podobno wykładowcy kpią z nas Polaków i katolików! Trzeba być czujnym i odpornym! Nie dajcie się zwieść” Apeluje babcia jakąś dziwną retoryką, obawiając się, że wnuków-studentów pochłonęła cywilizacja śmierci. Na nic zapewnienia, tłumaczenia. Ona zna prawdę, ona słyszała ... Babcia zindoktrynowana to w rodzinie niemały kłopot. Spory wokół jej osoby końca nie mają, kontrowersje nie gasną, no i nikt tak naprawdę nie wie co z tym fantem zrobić. I na wieki wieków ... Propaganda Radia działa i ma się dobrze, przemawia do nas nawet ze szklanego ekranu. Nie ma już co liczyć na „babcine” kieszonkowe. Przy okazji swoich urodzin dowiaduję się o ciągle rosnących potrzebach „naszej” rozgłośni. Inwestycje w potęgę medialną ojca dyrektora zaburzyły więc mój osobisty budżet studencki i mogę się tylko obawiać, że nazwa telewizji „Trwam” nie jest przypadkowa, lecz kryje w sobie smutną parafrazę kapłańskiego pozdrowienia: i tak na wieki wieków trwać będę. Już nawet nie pytam kto i kiedy babcię Stasię zabrał, bo to chyba jest oczywiste. Chcę tylko wiedzieć, kto mi babcię odda, bo ja ciągle czekam. Może jeszcze kiedyś usiądziemy przy herbacie i porozmawiamy spokojnie o zwykłych sprawach, zostawiając za sobą uciążliwy temat „walki, która toczy się z naszym Radiem”. Wciąż czekam z nadzieją, że nie będzie za późno ... Katarzyna Jarosz skomentuj (5) 2006-02-28 10:04:54 Starość nie radość Był zimowy poniedziałek 27 lutego 1984 r. W Szpiatlu Bielańskim o godzinie 19:40 przyszedł na świat osobnik, który obecnie w sieci występuje częściej pod pseudonimem Lord Dragon. Dzisiejszą notkę chciałbym poświęcić ostatnim 22 latom mojej dotychaczasowej biografii. Chociaż poeci w swojej twótrczości rozliczali się ze swoim życiem pod koniec swojej ziemskiej egzystencji, to ja jednak na tamtem świat się jeszcze nie wybieram ;)Zdaję sobie sprawę, że forma mojej wypowiedzi pisemnej może budzić wiele zastrzeżeń, ale chcę wszystkich zapewnić, że cały czas nad nią pracuję. Życie płata wiele niespodzianek i nie wiadomo gdzie jest nas w stanie ponieść. Mnie związało przede wszystkim z tym miastem, a konkretnie z jednym z jego osiedli - Zaciszem - jakich pełno w tej metropolii. W pewnym stopniu miejscem wyjątkowym, chociaż zapewne to ocena wielce subiektywna. Może dlatego że całe dzieciństwo z nim związane (poza krótkim żoliborskim epizodem). W pamięci napewno zapadną takie miejsca jak miejscowa podstawówka (Sz.p. nr 52), czy obecnie nieoceniona zaciszańska Górka. Tym większy mam żal opuścić to miejsce w niedługim czasie. Bo przede wszystkim tutejsze znajomości kształtowały moją osobowość, ale i nie chciałbym umniejszać zasług szerokiego grona przyjaciół spoza Zacisza, którzy mieli na mnie ogromny wpływ. Mam tu na myśli przede wszystkim Macieja B., którego znam od czasów prehistorycznych i który tak w zasadzie był pierwszą osobą z grona przyjaciół, która to znajomość przetrwała po dziś dzień. Bo tak na dobrą sprawę zmieniają się szkoły, środowiska, ale pewne grono przyjaciół pozostaje te same. Dziś pozwoliłem sobie na odrobine otwartości co mi się rzadko zdarza, ale w końcu mam urodziny, a poza tym to mój blog i mogę pisać co mi się podoba :p Chciałbym żebyście potraktowali tę notkę z odrobiną dostansu, bo mój warszat pamiętnikarski nie jest zbyt bogaty i nie chce mi się tłumaczyć z różnych nieścisłości, ale generalnie wydaje mi się, że zawarłem główne myśli o które mi chodziło. skomentuj (1) 2006-02-10 22:33:03 technik Lord Dragon Od ostatniej środy zmieniłem wykształcenie ze średniego ogólnokształcącego na średnie zawodowe. Mój pierwszy zawód, którego pewnie nigdy nie będe wykonywał ;) to technik informatyk. Obrona pracy raczej poszła gładko, choć padło kilka pytań których wcześniej nie przewidziałem. Generalnie jednak komisja była przychylna, bo widziała, że kandydat wie co jest grane, a praca nie była jedną z tych pisanych na zamówienie przez internet. Sama forma egzaminu do złudzenia przypominała ustną część matury, może z małą różnicą, że trwała nieco dłużej (jakieś 35-40 min). A tymczasem opuszczam stolicę i jadę w polskie Sudety. Wszystkim studentom PW i innych uczelni, którzy dziś zaczynają ferie życzę miło spędzonego czasu :) skomentuj (6) |
Jesteś gościem na moim blogu Goście Lorda Dragona Rycerze Dragona Lord Megawat kolejna witryna internetowa o Rycerzach Dragona, a konkretnie o jednym z nich - Lordzie Megawacie Rycerze Dragona oficjalna strona organizacji do której należę blog Rycerzy Dragona filia i uzupełnienie strony Rycerzy Dragona Blogi Mastahy oceniają oceny blogów. Albo Twój blog jest mastahowy, albo... Bobea reaktywacja udana, bardzo matrixowy blog Maciek mój serdeczny przyjaciel, lektura bloga obowiązkowa Ludzi na mieście 2007 luty 2006 czerwiec marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień lipiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad |
|||
|
|
||||