| Z archiwum Lorda Dragona: Moja babcia moherowa |
|
wyjdź na powierzchnię |
2006-02-28 19:02:34 Moja babcia moherowaTen świetny artykuł znalazłem na stronach WP: Moja babcia moherowa global.net.pl 01:38 Taka babcia jest niebezpiecznym narzędziem i potrafi w rodzinną sielankę wprowadzić spore zamieszanie. Kończy kadencję typowej babci, czekającej na wnuków z budyniem i sokiem malinowym. Rozpoczyna karierę babci walczącej. Takiej babci trzeba się bać, gdyż nie jest sama. Ma za sobą tysiące sobie podobnych, jednym słowem całe imperium ojca dyrektora. Babcia Stasia to była nauczycielka. Wymaga posłuszeństwa i całkowitej akceptacji swoich poglądów. Już nie potrafi dyskutować, nawet rozmawiać. Kiedyś jej otwarty umysł szukał ważnych odpowiedzi, dziś już nie chce, czy raczej nie potrafi. .. Babcia wierzy, że zna całą prawdę, że Radio Maryja tę prawdę głosi. To i tylko to jest teraz ważne i zasługuje na akceptację. Rodzinne gestapo Podejrzliwość babci jest męcząca. Czujnym okiem bada rodzinne upodobania prasowe i załamuje ręce jeśli „Nasz Dziennik” nie znajduje się w ich obrębie. „Podobno wykładowcy kpią z nas Polaków i katolików! Trzeba być czujnym i odpornym! Nie dajcie się zwieść” Apeluje babcia jakąś dziwną retoryką, obawiając się, że wnuków-studentów pochłonęła cywilizacja śmierci. Na nic zapewnienia, tłumaczenia. Ona zna prawdę, ona słyszała ... Babcia zindoktrynowana to w rodzinie niemały kłopot. Spory wokół jej osoby końca nie mają, kontrowersje nie gasną, no i nikt tak naprawdę nie wie co z tym fantem zrobić. I na wieki wieków ... Propaganda Radia działa i ma się dobrze, przemawia do nas nawet ze szklanego ekranu. Nie ma już co liczyć na „babcine” kieszonkowe. Przy okazji swoich urodzin dowiaduję się o ciągle rosnących potrzebach „naszej” rozgłośni. Inwestycje w potęgę medialną ojca dyrektora zaburzyły więc mój osobisty budżet studencki i mogę się tylko obawiać, że nazwa telewizji „Trwam” nie jest przypadkowa, lecz kryje w sobie smutną parafrazę kapłańskiego pozdrowienia: i tak na wieki wieków trwać będę. Już nawet nie pytam kto i kiedy babcię Stasię zabrał, bo to chyba jest oczywiste. Chcę tylko wiedzieć, kto mi babcię odda, bo ja ciągle czekam. Może jeszcze kiedyś usiądziemy przy herbacie i porozmawiamy spokojnie o zwykłych sprawach, zostawiając za sobą uciążliwy temat „walki, która toczy się z naszym Radiem”. Wciąż czekam z nadzieją, że nie będzie za późno ... Katarzyna Jarosz skomentuj (5) |